O tym, jak ważne jest nieustanne szkolenie siebie, podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych, ciągłe śledzenie pracy innych – światowej sławy linergistów, i o tym dlaczego KAŻDY wykonujący ten zawód powinien się szkolić, a hasła w stylu Ja potrafię i nie potrzebuję nic więcej schować głęboko do kieszeni, opowiada Aleksandra Wójtowicz. Bielska linergistka szkoląca się u najlepszych na świecie, kiedy sama mogłaby powiedzieć: dość szkoleń. Bielska linergistka, która uruchomiła swój autorski program nauczania młodych linergistów i ubrała go w ramy Instytut Szkoleniowy Wójtowicz.

To jak to jest z tymi szkoleniami? Warto czy nie warto?

Oczywiście, że warto! Zawsze warto czerpać wiedzę od najlepszych. W tym zawodzie nie jest sztuką zrobić podstawowe szkolenie z wykonywania makijażu permanentnego i na tym poprzestać. Cały czas należy podnosić kwalifikacje i się szkolić. Nawet jeśli jesteś już prawdziwym masterem, popatrz jak pracują inni. Czerp inspirację, oglądaj inne techniki.

Po to jeździsz na szkolenia?

Jeżdżę po to, by ćwiczyć, by poznawać nowe trendy, by mieć ogląd tego, jak pracują najlepsi i jak pracuje się na świecie. To fajne, międzyludzkie spotkania pełne inspiracji. Szkolenia, w których obecnie biorę udział to szkolenia międzynarodowe, dzięki którym mogę naprawdę patrzeć na pracę tych, którzy są liderami w branży.

W Polsce nie warto się szkolić? Nie ma u kogo?

Jest. Są całkiem dobre instytuty szkoleniowe, na przykład na Pomorzu. Są osoby w tym kraju, które pięknie wykonują makijaże, specjalizując się w swoich technikach i obszarach. Uwielbiam pracę niektórych polskich linergistów. Ale jest też niestety przerażająca ilość gabinetów, linergistów, którzy wykonują permanentny mechanicznie, wręcz taśmowo. Mnóstwo miejsc, gdzie preferuje się nie – nienaturalne, a sztuczne wręcz włosy na łukach brwiowych robione microbladingiem czy techniką maszynową. Często kończy się to korektą… Często to też wynik osiadania na laurach i twierdzenia, że potrafię już wszystko, więc nie muszę się szkolić. A to najgorsze, co może stwierdzić linergista.

Sama szkolisz. Czemu postawiłaś na szkolenia?

Na tym etapie, na jakim jestem zawodowo, mam określoną wiedzę, spore umiejętności, by się nimi dzielić. Po to projekt Instytut Szkoleniowy Wójtowicz. Jest wiele początkujących linergistów, którzy potrzebują przewodnika po tym zawodzie, by nie popełniać błędów w stylu microblading czy maszyna. Do mojego Instytutu trafią osoby, które dopiero zaczynają – dla nich stworzyłam opcję szkolenia PMU BASIC CLASS 1:1 pięć dni – dzięki czemu, sto procent mojego czasu i energii poświęcam jednej osobie, a przez to mogę jej przekazać dużo więcej niż mając na szkoleniu grupę 5-6 osobową. To idealne rozwiązanie dla osoby, która zaczyna – obserwują ją cały czas w pracy, tłumaczę, pomagam, pracuję z nią. Krok po kroku.

Tak, ale znów wracamy do początku. A co kiedy ma się już jakieś pojęcie o pracy?

Jest wiele szkoleń dla osób zaawansowanych, sama również takie prowadzę, bo linergista chce poznać moją technikę, porównać to, co już wie, z tym, co może wiedzieć. Tutaj także stawiam na indywidualizm, bo szkolenia 1:1 mają tę wartość dodaną, że oprócz obszernej wiedzy teoretycznej i praktycznej, jest też czas na swobodne rozmowy na temat sztuki makijażu, na problemy, które mogą się pojawić. To bardziej efektywne szkolenie niż w kilkuosobowej grupie, zgodnie ze schematem.

Każdy powinien się szkolić?

Ja uważam, że każdy. Dla wprawy i rozwoju. Najgorsi są ci linergiści, którzy po jednym szkoleniu podstawowym uważają, że potrafią już wszystko. To zwyczajny brak pokory. Nie trafia do nich ani krytyka, ani dobra rada. Szkoda, że często ich makijaże lądują na korektach u innych linergistów. Ale o tym może opowiem innym razem…